Wybór, nie zakaz!

Kiedy w trakcie usg w szpitalu w 29. tygodniu okazało się, że serce Poli przestało bić i po jakimś czasie lekarz przedstawił mi sytuację: mamy jedno łożysko, jedno z dzieci nie żyje, możemy spróbować utrzymać ciążę jeszcze kilka dni, może tydzień, może trochę dłużej, podać sterydy, żeby lepiej przygotować drugie na przyjście na świat, ale jest to bardzo ryzykowne. Na początku zgodziłam się, ale kiedy leżałam w ciszy na sali coraz intensywniejsze stawały się myśli o tym, że tego nie chcę, nie chcę nosić w sobie martwego dziecka, nie chcę żeby moja druga córka była przyciśnięta do „trupa”. Zanim zebrałam się w sobie, żeby porozmawiać z lekarzem, przyszły dodatkowe wyniki badań i lekarze sami stwierdzili, że konieczne jest cesarskie cięcie „teraz”. Poczułam ulgę, ale przez godzinę-dwie przeżywałam swoje „piekło kobiet”.

Kilka dni temu pisałam o tym, że jestem wdzięczna mojej córce – Poli za wybór, którego dokonała. Że zdecydowała się odejść, że nie wybrała życia w bólu, cierpieniu, ciągłym napięciu i walce dla siebie, ani dla całej naszej rodziny.

Jestem też wdzięczna za to, że ja nie musiałam podejmować takiej decyzji za nią i jej siostrę -Nelę.

Owszem ciąża była powikłana, robiliśmy zaawansowane badania prenatalne, o włos uniknęliśmy aminopunkcji – wynik testów „z krwi” wykluczał wady genetyczne. Już sam czas oczekiwania na wyniki był straszny, bo „co jeśli coś znajdą?” Przecież ogarnięcie bliźniąt wydawało mi się sporym wyzwaniem, a gdyby jeszcze miały być chore?

Nie wiem jaką decyzję bym podjęła wtedy, gdyby wyniki badań były inne. Teraz, wiedząc jaką cenę płaci cała nasza rodzina (nie tylko chora Nela, ale też jej starsza zaledwie trzy lata siostra, dziadkowie, pradziadkowie, my -rodzice) za konsekwencje wcześniactwa i wynikłych chorób, które można przecież leczyć (a przynajmniej łagodzić skutki), wydaje mi się bardziej logicznym, mniej obciążającym wyborem, pozwolenie dziecku odejść, czyli przerwanie ciąży.

Nikomu nie życzę znalezienia się w sytuacji takiego wyboru, ale gdybym już w niej była, chciałabym jednak mieć wybór.

#piekłokobiet

#wybórNIEzakaz

Opublikowane przez Kwantowa Wiedźma

Uzdrawiam ludzkie dusze z blokad powstrzymujących je od realizowania ich prawdziwych pragnień. Pomagam kobietom spełniać marzenia -nie tylko o macierzyństwie. Jestem szamanką narodzin, doulą dusz, przeprowadzam je przez bramę życia i przez bramę śmierci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: