Nie kiś dzieła, otwórz słoik!

No więc (wiem, koszmar polonisty) postanowiłam dziś wypucować pralkę, ale tym razem porządnie dobrałam jej się do szuflady, kołnierza i wszystkich tych pralkowych zakamarków. I doznałam olśnienia. Milion razy w różnych wariantach słyszałam zdanie mówiące, że nie da się osiągnąć nowych rezultatów, robiąc wszystko po staremu i nagle, w obliczu szorowania uszczelek, niebiosa się rozstąpiły.

Bo wiesz, po tym jak mój dyplom uznania za zasługi w kiszeniu dzieła zyskał super popularność i okazał się inspiracją dla kilku inspirujących kobiet, wstałam rano i rozpisałam znienacka kurs: „Nie kiś dzieła, otwórz słoik” o wychodzeniu z niedziałania. Czyli z grubsza mój proces ostatnich kilku tygodni, którym, jak się okazuje, warto się podzielić z innymi miłośniczkami kiszonek. No i właśnie: zamiast wypuścić od razu w świat, zaczęłam kisić. Nawykowo. Masakra!

I zastanawiałam się dziś przy tej pralce (siedziałam jak zahipnotyzowana przed otwartą pralką w rękawicach i ze ścierą w garści -bardzo natchniona scena), co się do cholery dzieje, przecież ja już wszystko poczyściłam, zmieniłam sobie nawyki (mam wypasiony poranny rytuał), poczyściłam wszystko, co się dało i… no właśnie! Ostatnie czyszczenie, to decydujące było nie na poziomie świadomym, tylko energetycznym i z zasady „załatwia” wszystko. Ale! Jeśli coś jest głęboko zakorzenione, może pojawić się sytuacja, w której trzeba zareagować inaczej, „po nowemu”, żeby zmiana nastąpiła i była trwała. I tu właśnie zstąpiły zastępy aniołów a na niebie pojawiła się tęcza, po której mknął biały jednorożec.

Napisałam post deklarację, że teraz to już na bank jest to, więc dostałam wyzwanie sprawdzające.

Na szczęście tym razem kiszenie nie trwało długo, nie mówimy jeszcze nawet o produkcie „małosolnym”. 😉

A zatem, zaczynamy!

————————–

Nie kiś dzieła, otwórz słoik.

Po ok. 3 dniach kiszenia ogórków masz już małosolne, po ok. tygodniu robią się kiszone, ale im dłużej słoik stoi bez pasteryzacji i czeka nie wiadomo na co, tym większy kwasior i tym trudniej go ruszyć. Bo jeść już nie bardzo masz ochotę, a do wyrzucenia zawartości i czyszczenia słoja też Cię nie ciągnie. Nozdrzami wyobraźni już czujesz ten smrodek, więc tak stoi i kisi się dalej jak wyrzut sumienia.

A teraz szczerze, sama przed sobą, ile razy kisiłaś jakiś projekt, nową inicjatywę, pomysł, który był tak genialny, że w pół godziny rozplanowałaś plan działania na najbliższe 5 lat (tylko, że żadne działanie nigdy nie nastąpiło albo skończyło się równie szybko, co zaczęło)? Wiesz, że masz coś do zrobienia w tym życiu, ale zawsze jest cos ważniejszego, pilniejszego, brak idealnego momentu, dzieci chorują, chomik ucieka z klatki. A może, podobnie jak ja do niedawna, skaczesz z projektu na projekt nie pozwalając sobie pokazać pełni swoich możliwości, w żadnym z nich?

Nie będę rzucać kamieniem, to już ustaliłyśmy.

Zamiast tego proponuję Ci współpracę.

4 tygodnie, kameralna grupa kobiet, spotkania online 2x w tygodniu w zamkniętej grupie na fb.

W tym czasie ruszysz zastałą energię, zrobisz porządki w swojej przestrzeni i swojej głowie, poukładasz się na nowo, odzyskasz pełnię mocy, stworzysz nową tożsamość, dobierzesz garnitur przekonań (może być też suknia albo dres, jeśli wolisz), ruszysz dupkę w myśl metodologii Nike.

Na wstępie dostajesz dyplom za zasługi w kiszeniu, a skoro masz już dyplom, to możesz zakończyć ten etap i iść dalej, prawda?

Pracujemy coachingowo, szamańsko, energeytcznie (nie musisz mieć doświadczenia w żadnej z tych dziedzin). Skłonność do kiszonek zostanie przyszpilona na wszystkich poziomach, czyli nie ma najmniejszych szans.

W grupie kursowej czekają już na Ciebie zadania przygotowawcze.

To co, widzimy się?

Start: 15.05.2020

Inwestycja: 451 PLN

Płatność PayPal

Zapisy: email z potwierdzeniem wpłaty (podaj dane, których użyłaś przy płatności i swoje namiary na fb, żebym mogła zaprosić Cię do grupy) na adres kwantowawiedzma@gmail.com

Opublikowane przez Kwantowa Wiedźma

Uzdrawiam ludzkie dusze z blokad powstrzymujących je od realizowania ich prawdziwych pragnień. Pomagam kobietom spełniać marzenia -nie tylko o macierzyństwie. Jestem szamanką narodzin, doulą dusz, przeprowadzam je przez bramę życia i przez bramę śmierci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: