Dar od Aniołów -Karty Misji Życiowej

Jedną z pierwszych talii kart, które pojawiły się w moim otoczeniu były karty „Dar od Aniołów -Karty Misji Życiowej”. Trafiłam na nie „przez przypadek”. Nie do końca tez wiedziałam jak z nimi pracować i robiłam to bardzo wprost. W chwilach zwątpienia w sens tego , co akurat robiłam sięgałam po nie licząc na objawienie dziedziny, która przyniesie mi spełnienie i sukces finansowy (to chyba oczywiste, inaczej po co się w ogóle za coś zabierać? Ekhm…)

Któregoś dnia miałam szczególnie silne „ciśnienie” na uzyskanie odpowiedzi, ale kolejne karty, które wyciągałam z talii wydawały mi się co najmniej abstrakcyjne, a już na pewno nie pasujące do poprzednich. Ostatecznie zrezygnowałam, uznając, że w ten sposób odpowiedzi nie poznam. Miałam tylko większy mętlik w głowie. Byłam wtedy aktywnym zawodowo kierownikiem zespołu w korporacji, z małym dzieckiem w domu, z wiecznymi wyrzutami sumienia i rozterkami, bo chciałam mieć czas dla siebie i się rozwijać, ale nie chciałam opuszczać dziecka, a często zwyczajnie też nie miałam siły. No i co niby mogłam wówczas wyczytać z takiego zestawu:

– Kryształy -ok, mam kilka, lubię, wiem, że mają silne oddziaływanie na człowieka, ale ja przecież nie mam czasu się teraz doktoryzować na temat kamieni.

– Energetyczne uzdrawianie -tiaaa, jasne, że niby ja mogę to robić, dobre sobie, następny proszę!

– Książki -no ok, czytam sporo i co z tego?

– Kreatywna ekspresja -jasne, jeszcze mi tylko sztalugi, pędzli i farb potrzeba w tym rozgardiaszu w mieszkaniu i przy małym dziecku.

– Mów do swoich aniołów -serio? Ale, że co? Aniele Boży, stróżu mój?

– Przywództwo -tak, tak, jestem liderem zespołu i co? To dość męcząca fucha…

– Światło i miłość -jasne, jasne, wszyscy tak mówią.

– Dzieci -mam jedno, może się jeszcze rozmnożę, ale żeby zaraz się nimi zajmować zawodowo -nie dzięki, nie! Za dużo nauczycieli w mojej rodzinie, wiem co to robi z człowiekiem.

Dziś w moim standardowym miejscu oświecenia (czyli pod prysznicem 😉 ) przypomniałam sobie o tym zestawie kart i aż mną wstrząsnęło -to się dzieje naprawdę!

– Kryształy – fakt, nie poszłam na kurs, nie przeczytałam miliona książek, ale! W różnych sytuacjach życiowych przychodziły do mnie kryształy, kamienie, minerały. W pewnym momencie zaczęłam sprawdzać ich znaczenie i zaskakiwało mnie jak bardzo było spójne z moimi bieżącymi wyzwaniami. Z czasem intencjonalnie i intuicyjnie dobierałam odpowiednie na dany moment wsparcie.

– Energetyczne uzdrawianie -któregoś dnia siedząc przy mojej młodszej córce w szpitalu po prostu zaczęłam to robić, intuicyjnie, tak, jak czułam. Zadziałało raz, zadziałało drugi. Poszukałam dodatkowych informacji, zaczęłam czytać…

-Książki -o theta healing, o uzdrawianiu pranicznym, o uzdrawianiu kwantowym, o psychosomatyce -powoli wszystko zaczęło łączyć się w spójną całość.

– Kreatywna ekspresja -kreatywność, kreacja, płodność przejawia się nie tylko na płótnie czy w formie poezji, ale wszędzie tam, gdzie coś tworzymy, gdzie coś puszczamy w świat (sztuka, projekty biznesowe, potomstwo, nowatorskie metody rozwiązywania „problemów”, czy wreszcie stwarzanie siebie i swojego życia codziennie na nowo!).

– Mów do swoich aniołów -…i nie tylko 😉 otworzyłam się na dialog z duszami dzieci, z przodkami, z przewodnikami i opiekunami duchowymi, z moją własną Duszą, z energią w różnych postaciach.

– Przywództwo -ostatnio przedefiniowuję to pojęcie w moim świecie i dojrzewam do stawania w roli przywódcy, przewodnika, mentora, autorytetu, eksperta. Ta rola nie kojarzy mi się już z wycieńczającym niesieniem innych na swoich plecach, ale z inspirowaniem ich do podążenia za mną, lub w innym kierunku -byle dalej, wyżej , więcej, wznioślej!

– Światło i miłość -no nie, nie czuję się „oświecona”, wybrana, nie unoszę się na różowej chmurce, nadal potrafię zwyczajnie się wściec i miewam swoje gorsze dni, ALE widzę, doceniam i potrafię się (i innych) wspomóc karmiącą wibracją miłości.

– Dzieci – zdecydowanie to dzieci stały się dla mnie katalizatorami życiowych zmian. To na moich dzieciach zaczęłam praktykować energetyczne uzdrawianie. To wyzwania związane z młodszą córką powodowały, że podejmowałam dialog z wieloma inspirującymi postaciami i osobowościami, od których czerpałam wiedzę i doświadczenie, i które wskazywały co we mnie samej tak naprawdę woła o uzdrowienie.

Czytam to teraz i aż trudno uwierzyć, że to wszystko zajęło mi ok. 18 miesięcy, nie lat -miesięcy! I szeroko otwieram oczy na myśl, co mogłoby się wydarzyć, gdzie mogłabym teraz być, gdybym te 18 miesięcy temu widziała w tym zestawie kart, to, co widzę teraz… Tak czy inaczej, dotarłam tam, gdzie miałam dotrzeć, może tylko troszkę później, na pewno z większym bagażem doświadczeń 😉

Opublikowane przez Kwantowa Wiedźma

Uzdrawiam ludzkie dusze z blokad powstrzymujących je od realizowania ich prawdziwych pragnień. Pomagam kobietom spełniać marzenia -nie tylko o macierzyństwie. Jestem szamanką narodzin, doulą dusz, przeprowadzam je przez bramę życia i przez bramę śmierci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: